Allen Ginsberg

Allen Ginsberg

środa, 13 lipca 2016

Piotr Bratkowski - Obcy (fragment, a właściwie fragmencik)

Jest mi bardzo przykro, że tylko taki niewielki fragmencik wiersza Piotra Bratkowskiego Obcy zamieszczam na blogu, ale gdzieś umknęła kopia i nie mogę jej odnaleźć. Kajam się! Czcionka jest większa, żeby wynagrodzić straty.



(…) mikołaj przebrany za poetę allena ginsberga
rozdaje marihuanę i kwas oto pierwsza
prawdziwa komunia od blisko dwóch tysięcy lat

wtorek, 12 lipca 2016

Piotr Bratkowski - Make Love Not War

rób miłość a nie wojnę
ojczyzna potrzebuje coraz więcej
robotników marynarzy i sportowców
włącz się w rytm podłącz się do dziewczyny
i rób miłość
pamiętaj
tylko przez wzrost wydajności pracy
możemy pod względem ilości obywateli
wyprzedzić najbardziej rozwinięte państwa
USA i Chiny co będzie najprostszym
i najbardziej ekonomicznym sposobem
aby nasza ojczyzna stała się mocarstwem
rób miłość
nie używaj prezerwatyw pigułek i innych
dekadenckich wymysłów
nie onanizuj się
pamiętaj
każda zmarnowana lub źle użyta
kropla twojej spermy
to młyn na wodę sił imperialistycznych i zimnowojennych
make love not war rób miłość

                        listopad 1976


poniedziałek, 4 lipca 2016

Julian Beck - Medytacja o anarchii

Anarchia jest ładem. Rząd to wojna domowa.
Anselme Bellegarrigue, 1848.

Anarchizm to organizowanie,
więcej organizowania
i jeszcze więcej organizowania.
Alexander Berkman, 1928.

Wiem, że mój umysł jest z natury bezrządny,
czyli anarchistyczny i sądzę,
że takie powinno być społeczeństwo.
Allen Ginsberg, 1970.


anarchizm jest bezrządnym ładem
rządzić to zmuszać
umysł Allena jest "bezrządnym" ładem

przymus to siła
nie wyzwala 
to przemoc

anarchizm
nie jest
przemocą

wolna organizacja to harmonia
harmonia anarchii jest harmonią, do której nie przywykliśmy
państwo zawsze wywiera przymus

organizacja to kooperacja
kooperacja jest wolna
i nie zna przymusu

kooperacja jest organizacją jest harmonią jest anarchią
harmonia nie jest chaosem jest kooperacją
i jest wolna

anarchia jest harmonią 
nie jest chaosem
jest wolna

anarchia nie jest przymusem
nie jest przemocą
jest zorganizowana

i wolna

tłum. Adam Szostkiewicz




niedziela, 3 lipca 2016

Jacek Gulla - Rozładowywanie wagonu blues

Już o świcie grzało tak, że poza mną i jeszcze dwoma,
nikt nie zgłosił się. Więc tylko trzech, a w upale
aż pachniało szkłem, dwudziestotonowy wagon!
Hej, hej! Wagon!

Dasz się otworzyć czy chcesz tu stać do zasranej śmierci?
Okutym w żelazo drewnem, rdzą zablokowanych skobli i olejem
kapiącym jak pot czuć od ciebie. Cuchniesz ładunkiem stu tysięcy
butelek w pakach po dwieście i pięćset,
                                                                                     które my trzy pary nóg,
potrójne plecy, w sześć dłoni ostrożnych, choćbyś skręcił zamki
w drzwiach, musimy wyładować. Pomyśl, jeśli się nam odechce, ty,
rudy olbrzym w ślepej sieci torów uwięzły, zeschniesz się,
Lato cię spali.
                                                                                              Samotny tu jesteś!
Otoczone białym murem i kolczastą siatka peryferie przemysłu,
bocznica na skarpie, nad którą piekli się słońce, a żarówki
zapomnianych reflektorów nigdy nie gasną. I o tobie łatwo zapomnieć.
Pamiętaj: tu stoi się dzień albo się zostaje.
                                                                                          Widzisz rzekę?
Patrz, jakim szerokim zakolem omija to miejsce. Lżej ci?
Jej też ciężko. Czepia się brzegów. Chciałaby przystanąć,
gdzieś, w cieniu mostów. W taki dzień ciąży stalowy grzebień
przęseł wpięty jej we włosy, lecz spływa,
                                                                                   bo żar, który nas gniecie,
dusi ja, ale ciągnie morze. - Wiesz? Coś ci powiem. Przypominam sobie
Buffalo. Amerykę. Chmura się wtedy zerwała. Po południu stałem
przy wjeździe na autostradę, myśląc, że coś złapię, a tu gówno!
W deszczu, który lał do nocy, nie było mnie widać.
Na dźwigarze
           szosy
                 która
                         biegła
                                  w górę
                                         przeczytałem:
                                                   - Christ is cool
z gwiazdą i złota błyskawicą. Śpiewałem z zimna: - Rozchmurz się niebo
i wyjrzyj słońce, i grzej! Chcę mieć sucho w butach.
                                                                                               Hej, hej wagon,
teraz za tamten deszcz sprzedałbym całe lato i modlę się w tobie.
Ty jesteś kościół wędrowców. Cienisty ołtarz dali. Na wzgórzu
płoniesz, w blaskach, lecz chłodny tysiącem butelek, bez ruchu,
bo dosyć masz wiatrów.
                                                                                                I z twojego dachu
w pochylony grzbiet ziemi, w gorącą pościel chmur i w wieczór
płynący z wyprutych z żył rzek, z papierosem w ustach i flaszką wody
w ręce, w imię twoje: Niech dzieje się, co chce. Wszystko jest
równie wielkie. Ma, nie to co my, swój wymiar i ty, wagon, też.
Bo dobrze nam płacą za ciebie.
              Już o świcie grzało tak, że poza nami, nikt nie zgłosił się.
              Trzech nas było, a w upale aż pachniało szkłem czego się nie
              da wyrazić, dwudziestotonowy wagon i znieruchomiały dzień




sobota, 2 lipca 2016

Włodzimierz Dulemba - Allen Ginsberg z Carlem Solomonem na krakowskich Plantach

Obyśmy się ja i Marek Szelest
nie spotkali w Rockland

taki mi trudno napisać poemat szerokimi ogromnymi zdaniami
mój kraj jest mały
brakuje mu stromych gór z wulkanami
rzek tak szerokich że ręka przyłożona do czoła niewiele pomaga
brakuje mu setki wodospadów i filharmonii z koncertem
na trąby powietrzne i wiolonczelę
a także super-autostrad extra-tuneli lux-swobody i innych drobiazgów
nie mogę napisać poematu szerokimi zdaniami
choć nie spełniona krew miesięczna boli tak samo
a smutek dziecka przepędzić można tą samą głupią miną
i jego bezradność ugłaskać ręką z takiej samej skóry
mięśnie żołądka tamtego żołnierza też są gładkie co wykazały
zdjęcia poległych
i rozdygotane nerwy Marku
nasze i naszych matek
które nie dość że tak ciężko przez całe życie
jak ci w mundurze napisz czy czytasz i co w ogóle
ja w małpim gaju strzaskałem piętę leżę i myślę
byłem bardzo grzecznym chłopcem
który powinien zostać księdzem
koniecznie złotousty rekolekcjonistą
jakież wspaniałe były te moje msze
na pół święte
które odprawiałem sześcioletni kieliszkiem herbaty
i resztką wigilijnego opłatka
w doktora Freuda też się bawiłem a jakże
gołe małe tajemnice no - no 
i w partyzanta
długie lata po lekcjach musztrowałem swoich leśnych
a w sześćdziesiątym ósmym chciałem być studentem
choć nie wiedziałem o co chodzi
ale w moim małym kraju
gdzie mosty dla Ikarów zastępują bloki dziesięciopiętrowe 
i bardzie popularne gaz prochy i żyletka
byłem naprawdę grzecznym chłopcem
choć powiększyłem grono spadkobierców tamtych dziesięciu milionów
i jak one zachowałem w pamięci dwieście tysięcy szaleńców
obydwu powstań
choć wiedziałem że gdy lewy brzeg rzeki płonął
na prawym obojętność grała w karty
i piła bimber z racją stanu
ale mimo to byłem naprawdę grzecznym chłopcem
pociąg czułem tylko do płci przeciwnej
szanowałem pijaków bo niechaj mają chociaż tyle
mnie się też zdarzało bardziej z ciekawości
nie ćpałem choć zazdrościłem Witkacemu i współczułem jego żonie
więc chyba widać że byłem grzeczny
po co te wiersze Marku trzeba zapomnieć
trzeba podpalić bruliony marzeń
jedyna poezja chodzi czwórkami
takie to męskie kierat historii
plac apelowy jak bęben brzmi

nie zepchnę takiej lawiny słów
w pięknym języku małego kraju
aby na czystym stoku wielkiej góry
pies mógł zaśpiewać arię do Księżyca


luty '83

środa, 15 czerwca 2016

Skandal czy skandalik - Ginsberg w roli głównej i zwykłe "polskie piekiełko"?

W roku 1993 ukazał się w Bibliotece NaGłosu tomik wierszy Ginsberga Znajomi z tego świata. Były to wiersze bardziej liryczne i opanowane. Zresztą taki był zamysł Piotra Sommera, który wybrał te liryki oraz napisał posłowie, by ukazać Ginsberga jako poetę potrafiącego odnaleźć w sobie ogromne pokłady spokoju, który nie epatuje seksualnością i turpistycznymi obrazami. Sommer napisał zresztą w posłowiu, że zaskakuje go to, iż

„jeśli po 1984 roku tłumacze darowali sobie Ginsberga prawie kompletnie, to przez całe lata osiemdziesiąte (nawet już po ujawnieniu się w Polsce <<nowojorczyków>>) bywał on całkiem żywym źródłem inspiracji dla pokaźniej grupy poetów i pisarzy. Jednych – rzecz zaskakująca – wciąż bardziej inspirowała legenda beatu z Ginsbergiem i jego sposobami bycia w roli głównej, innych – atuty raczej poetyckie: ciągle aktywna energia językowa”.

Ale czy Ameryka czy Skowyt były już tylko dokumentami epoki, trochę zdezaktualizowanymi?
Wybuchł - właśnie - skandal? skandalik? W Polsce odbiło to się dość szerokim echem, wiele się o tym pisało i mówiło. Głos zabierali Miłosz, Jerzy Illg czy Jerzy Pilch, który uznał, że skoro ktoś Ginsberga czytać nie chce - niech nie czyta i za kuriozum uznał zachowanie wydawnictwa.
O „aferze z Ginsbergiem” pisał w książce Mój znak Jerzy Illg, który 1993 roku był jednym z redaktorów NaGłosu:
                           
„Traf chciał, że Allen Ginsberg akurat przyjechać miał do Polski – dla każdego wydawcy to wspaniały prezent i wymarzona okoliczność promocyjna – byliśmy wszak jedynymi, którzy na przyjazd pisarza mieli gotową nowiutką książkę! Tyle, że w pismach zaczęły się ukazywać artykuły o Ginsbergu, postaci bliżej nie znanej redaktorom Maszachaby. Dowiedzieli się, że ich autor to nie tylko buddysta, prorok beatników
i hippisów, ale do tego homoseksualista – groza! Nie czytając zatem książki uznali, iż tak skandalizująca postać nie może być autorem katolickiego wydawnictwa. Nakład był już na szczęście wydrukowany i spora jego część rozeszła się do księgarń. Redakcję <<NagGłosu>> poproszono na rozmowę, podczas której przedłożono nam propozycję będącą de facto ultimatum: wydawnictwo chciało wycofać książkę z księgarń, my zaś mieliśmy siedzieć cicho i nie robić z tego afery. Oświadczyliśmy im, że zbyt dobrze pamiętamy, jak <<czerwony>> wycofywał z księgarń wybór wierszy Mandelsztama wydany prze WL, żeby teraz uciekać się do podobnych praktyk. I oczywiście natychmiast zrobiliśmy z tego aferę, nagłaśniając ją przez znajomych dziennikarzy. Udało nam się do tego stopnia, że wiadomość stała się pierwszym newsem tego dnia we wszystkich dziennikach telewizyjnych i radiowych, potem zaś szeroko rozpisywały się o tym gazety. Trudno było oczywiście o lepszą reklamę. Nie mogliśmy się opędzić od znajomych, którzy wydzwaniali do nas z pytaniami, gdzie można książkę kupić. Najbardziej zachwycony był naturalnie sam Ginsberg. Mówiono mi, że podczas późniejszego pobytu w Niemczech opowiadał na prawo i lewo w wywiadach, iż podobnie jak w końcu lat sześćdziesiątych deportowano go z Kuby i z Pragi, tak teraz w katolickiej Polsce usiłowano skonfiskować jego książkę jako dzieło <<Antychrysta>> – buddysty i pedała”.

 Cała afera przybrała znamiona skandalu obyczajowego, co jednak nie przeszkadzało ani tłumaczom książki (Piotr Sommer, Julia Hartwig, Artur Międzyrzecki, Andrzej Szuba), ani samemu Ginsbergowi. Wspomnieć również należy, że wydawnictwo Maszachaba wycofało się z wydawania czasopisma NaGłos.

Oświadczenie PEN Clubu
W sprawie Ginsberga i "NaGłosu"


niedziela, 12 czerwca 2016

Czesław Miłosz o skandalu z Allenem Ginsbergiem w Polsce w 1993 roku

W 1993 roku została wstrzymana dystrybucja wydanego w Polsce tomiku wierszy Allena Ginsberga "Znajomi z tego świata". Tomik został wydany w wydawnictwie m, katolicko-integrystycznym, w którym nota bene został też wydany choćby Miłosz, z haiku!!! Ale przy Ginsbergu pojawił się problem - naczelny wydawnictwa wziął do ręki tomik i przeczytał pierwszy wiersz, a właściwie jego początek:

Wszedłem do pokoju gdzie wydawano
koktajl a tam trzech albo czterech pedałów
rozmawiało ze sobą w swoim pedalski języku.

Skończyło się wstrzymanie dystrybucji i zerwaniem współpracy z czasopismem NaGłos, w którego bibliotece książka ukazała się. Wybuchł mały skandalik (o tym więcej w następnym wejściu).

Czesław Miłosz tak to skomentował: "Ponieważ pochodzę z kraju, w którym obowiązuje political correctness, więc może nie powinienem tego mówić. Ale powiem: kompletny obskurantyzm bywa odświeżający". (Rzeczpospolita 2003, nr 257, s. 4)



środa, 25 maja 2016

Dedykacja Allena Ginsberga dla Barbary i Szczęsnego Wrońskich


Dedykacja od Allena Ginsberga dla Barbary i Szczęsnego Wrońskich z podziękowaniami za placki ziemniaczane i medytację, Kielce, 7 września 1986.

poniedziałek, 23 maja 2016

Szczęsny Wroński - Jakby cały świat

JAKBY CAŁY ŚWIAT

chciałem napisać wiersz
w komputerze bez internetu 
by nie zagnieździł się w nim rak pustosłowia
stada wypielęgnowanych przez bliźnich wirusów
nie sprowadziły go do wymiaru elipsy co mogłaby przybrać 
postać apokalipsy bo gdy przyrostek psy się wścieka 
drapie pazurami w siatkę tocząc pianę coś tak upiornego dzieje się 
ze światem gdy zwykłe przyrostki przybierają postawę zasadniczą 
a rdzeń i temat udają że ich nie ma

zabrałem się więc do prozy bo tej nic nie zatrzyma
i doznałem inspiracji być może ze źródła co zakasujący 
pedalskie rękawy Ginsberg użalający się nad losem ameryki 
w domu mojej teściowej w kielcach otuliłem go kocem 
po zjedzeniu placków ziemniaczanych Patato Pancakes
jadł ostatnio przed czterdziestu laty gdy żyła jeszcze 
jego mama noemi z całą pewnością jestem w stanie 
usłyszeć przez obłąkane przyrostki psów jego rozdzierający "skowyt moloch samotność brud kubły na dzieci i nieosiągalne dolary dzieci wrzeszczące pod schodami chłopcy łkający w koszarach starcy płaczący w parkach" 
- to kawał dobrego oddechu – allen się uśmiecha do mnie
a ja wciąż przykrywam go kocem słysząc szelest mięsistych warg 
- thank you - jakby cały świat dziękował mi że jestem

wtorek, 10 maja 2016

Wiersze Allena Ginsberga z Polską w tle - cz. V - Po przyjęciu

pośród brzęczących kieliszków, butelek wody mineralnej, sznapsów
pomiędzy uśmiechniętymi brodami profesorów
klasycystą w tenisówkach, inteligentną damą milionerką
ciotowatymi Patronami literackimi
czułymi matkami z Lambeth, Trocadero,
Hyde Parku, Piątej Alei
blondwłosą dziennikarką w bransoletkach, wielkimi
admiratorami Dostojewskiego i Gogola-
hordami starszych redaktorów trockistowskich tygodników
lesbijkami z błyszczących okładek czasopism-
co my tu mamy? dzieciak przechodzący
z foyer do łazienki, chuderlak,
Bladolicy, w czerwonej czapce , 18-letni pomywacz okien
przyszedł z Panią Murillo
Podziwiała jego tupet, rozbawiona
szczerymi nogami
podczas gdy ja podziwiam jego spojrzenie, on odwraca się by
na mnie spojrzeć, ja
zgaduję, że pokaże swoje
nagie ciało w łóżku
gdzie poruszymy starą wyrafinowaną doktrynę,
                        Współwyłaniającą Się Mądrość

Łódź, 5 października 1993, 21.15 spotkanie poetyckie na festiwalu "Konstrukcja w Procesie"

(tłumaczenie Andrzej Pietrasz i Tomasz Sawczuk)




Allen Ginsberg w Łodzi, 7 października 1993, fot. Mariusz Baryła




Grzegorz Musiał i Allen Ginsberg na scenie Teatru Studyjnego w Łodzi, 
7 października 1993, fot. Mariusz Baryła