Allen Ginsberg

Allen Ginsberg

niedziela, 24 lipca 2016

Lawrence Ferlinghetti - On (Dla Allena Ginsberga)

On jest jednym z proroków, którzy powrócili
On jest jednym z gniewnych proroków, którzy powrócili
Nosił brodę w Starym Testamencie
        lecz zgolił ją w Paterson
On ma mikrofon zawieszony na szyi
        na wieczorze poezji
        i jest czymś więcej niż jednym poetą
        on jest starym człowiekiem wciąż piszącym wiersz
        o starym człowieku
        którego co trzecia myśl to Śmierć
        i który pisze wiersz
        o starym człowieku
        którego co trzecia myśl to Śmierć
        i który pisze wiersz
        jak obrazek na pudełku płatków owsianych
        ukazuje postać trzymającą pudełko
        na którym jest obraz postaci
        trzymającej pudełko
        a postać maleje i maleje
        i oddala się wciąż
        jak obraz kurczącej się rzeczywistości
On jest jednym z proroków którzy powrócili
        by zobaczyć usłyszeć i odłożyć do akt przejrzany raport
        o obecnym stanie
        kurczącego się świata
On ma haczyki w oczach
        zaczepia nimi
        o każdą stopę egzystencji
        i o każde sznurowadło pogłoski
        o istocie rzeczywistości
        I jego oko zatrzymuje się
        na każdej przypadkowej rzeczy lub osobie
        czeka na jej ruch
        jak kot z martwa białą myszą
        podejrzewa że ona ukrywa
        jakiś kluczyk do tajemnicy bytu
        czeka spokojnie
        by objawiła w pełni swą istotę
        i jest łagodny jak baranek Boży
        pobity na kotlety szaleństwa
        On podnosi każdy podejrzany przedmiot
        podnosi każdą osobę lub rzecz
        ogląda ja i potrząsa
        jak białą myszą z kawałkiem sznurka
        myśląc że ona żyje
        wstrząsa nią by mówiła
        by się poruszała jak żywa
        by przemówiła
On jest kotem skradającym się nocą
        co przesypia swą godność buddy o fioletowej godzinie
        który nasłuchuje odgłosu trzech rąk klaszczących
        i odczytuje tekst swej czaszki
        swój hieroglif istnienia
On jest mówiącą odbytnicą na patyku
        nadajnikiem na dwóch nogach
        trzyma swój telefon przy uchu
        trzyma swój telefon przy ustach
        i słyszy Śmierć śmierć
On ma jedną głowę ze zwisającym językiem
        w głębi swej jamy ustnej
        i mówi językiem zwierząt
        a człowiek wymyślił język
        którego żadne zwierzę nie pojmie
        a jego język widzi i mówi
        i jego własne ucho słyszy tę mowę
        przylega do jego głowy
        i słyszy Śmierć śmierć
        i ma język by powiedzieć to
        czego żadne zwierzę nie pojmie
On jest rozwidlonym korzeniem chodzącym
        z głębokim otworem ocznym pośrodku czoła
        oko obraca się na zewnątrz i wewnątrz
        ogląda i wpada w szał
        wpada w szał i ogląda
I jest szalonym okiem czwartej osoby liczby pojedynczej
        o której nikt nie mówi
        i jest głosem czwartej osoby liczby pojedynczej
        której nikt nie stosuje
        a która jednak istnieje
        z podłużną czaszką i papierową twarzą
        i z długimi włosami śmierci
        o której nikt nie mówi
I mówi o sobie i mówi o zmarłych
        o swej zmarłej matce i Ciotce Róży
        o ich długich włosach i paznokciach
        które rosną i rosną
        i w jego mowie powracają bez manicure
I powrócił z czarnymi włosami
        z czarnym okiem w czarnych butach
        i z grubą czarna księgą swych sprawozdań
I jest czarnym ptakiem z podniesioną nogą
        nasłuchującym jak objawia się głos życia
        na skorupie jego wrażliwości
        i mówi żeby śpiewać i wyjść ze swej skóry
        dziobie językiem tę skorupę
        i stuka okiem w tę skorupę
        i widzi światło światło a słyszy śmierć śmierć
        o której nikt nie mówi
Bo on jest głową z wizją głowy
        o spojrzeniu jaszczurki
I jego otwarta wizja to drzwi
        w których on stoi i czeka i słucha
        jak ręka wystukuje i klaszcze klaszcze i wystukuje
        jego Śmierć śmierć
Bo on jest swym własnym ekstatycznym objawieniem
        i jest swym własnym urojeniem
        i swym własnym zanikiem
        i jego oko się kręci w kurczącej się głowie świata
        i słyszy jak jego głos mówi Śmierć Śmierć
        głuchą melodię
Bo on dotarł do końca świata
        i jest bezwolnym ciałem przemienionym w słowo
        i wymawia słowo słyszane w swym ciele
        a tym słowem Śmierć 
                                          Śmierć Śmierć 
                                                                Śmierć Śmierć 
                                          Śmierć Śmierć 
                                                                Śmierć Śmierć
                                                                                      Śmierć  
                                          Śmierć Śmierć 
                                                                Śmierć Śmierć